zamknij
Uchodźcy. Moje przeżycia
Październik 22, 2015Czeczeniauchodźcy

Uchodźcy. Moje przeżycia

Paweł NiewęgłowskiPaweł Niewęgłowski

Cała Polska jeszcze kilkanaście dni temu żyła tematem imigrantów. Każdy był ekspertem i zajmował swoje jednostronne autorytarne stanowisko, stawiając się po jednej lub drugiej stronie sporu. Kwestię rozdzielenia przez Unię Europejską ilości imigrantów, którzy mają znaleźć się w poszczególnych krajach, wywołała burzę medialną i nakręciła kampanię wyborcą. Kolejny raz nasze kochane polskie partie politycznie wykorzystały Was dla swoich własnych celów, ale to chyba nikogo nie dziwi, tak to działa a my jako naród łapiemy się na tym za każdym razem i nie wyciągamy wniosków.  Tym razem mamy jednak doczynienia z istotną kwestię, a nie odstraszaczem medialnym od realnych problemów Polski.

Zdecydowałem się nawiązać do kwestii imigrantów i uchodźców (bo to nie to samo) zupełnie abstrahując od medialnej nagonki, agresji i politycznego bełkotu. Wiele osób wypowiedziało się odnośnie swojego stanowiska, ale czy kogoś myślącego to interesuje? Według mnie nie. Wierzę, że jesteście sami na tyle świadomi by rozsądzać takie kwestie i macie własne subiektywne zdanie, którego ktoś nie wtłoczył Wam do głowy. Pozostańcie sobą i miejcie własne przekonania.

Opowiem Wam historię, którą  sam przeżyłem na własnej skórze i która oparta jest jedynie na tym co wtedy czułem i myślałem. 6 lat temu będąc studentem I roku Informatyki poszedłem wraz kolegą z roku  na spotkanie organizacyjne wolontariatu, w sumie nie wiedząc na czym to konkretnie będzie polegało i co tam będę robił. Na spotkaniu spotkałem bardzo wielu pozytywnie nastawionych do świata młodych osób, które chciały pomagać innym. Okazało się, że dzięki tej organizacji (celowo nie podaje nazwy) będziemy mieli okazję pomagać uchodźcom przy dostosowaniu się do realiów panujących w Polsce i ułatwić im nowy start w życiu.

Wyjazdy

Misja grupy do której trafiłem polegała na co dwutygodniowych wyjazdach do ośrodka dla uchodźców czeczeńskich  zlokalizowanego w miejscowości Horbów, obok Białej Podlaskiej. Tutaj chyba po raz pierwszy w dorosłym życiu dostrzegłem jak wiele można bezinteresownie poświęcić dla drugiej zupełnie nie znanej osoby. Nikt nie oczekuje, że będziesz robił heroiczne czyny i walczył o życie,  wystarczy pogodne nastawienie, uśmiech i chęć akceptacji człowieka o innej narodowości. Nasza grupa otrzymała, wydawało się na początku,  trywialne zadanie – zabawa z dziećmi. Forma wyjazdów była stała: najpierw dojazd do ośrodka 2,5 godziny, potem 5 godzin zabaw z dziećmi na miejscu, potem 2,5 godzinny powrót do Lublina. Ale zanim ocenisz wagę tych działań musisz wiedzieć, że to były małe dzieci zniszczone już przez wojnę. Miały zrujnowaną psychikę, lęki przed obcymi osobami, niektóre nie były w stanie mówić pozostając w traumie z wojny Czeczeńskiej. Wraz z Angeliką opiekowaliśmy się dziewczyną, która nie mówiła i była totalnym odludkiem.

Świąteczna choinka

Co my współcześni Polacy wiemy o wojnie? Nic nie wiemy. Nie jesteśmy w stanie nawet jej sobie wyobrazić. Nie możemy wiedzieć jak byśmy się czuli, jak byśmy się zachowali. Mam nadzieję, że za mojego życia naszego kraju nie dotnie wojna, ale musi obserwować co dzieje się w innych częściach świata. Posłużę się tylko jednym przykładem, który opowiedziała nam jedna że starszych pań przybyłych z Czeczeni do Polski. Przed Świętami Bożego Narodzenia oponęci urządzili rzeź na Czeczenach. Na ogromnym świerku porozwieszali części ciał zabitych mężczyzn, w szczególności obcięte głowy i wnętrzności. W tym makabrycznym przedstawieniu kazali uczestniczyć ich rodzinom: braciom, matkom, żonom i dzieciom. Czy masz teraz wątpliwość dlaczego dzieci mogły przestać mówić? Jak Ty zachowałbyś się w takiej sytuacji? Nie chciałbyś uciec jak najdalej i zacząć życia w innym miejscu? Ja nie chce nawet tego analizować. Zrobisz to sam.

Inna kultura

Czeczeni mają zupełnie inne podejście do życia i zupełnie inną tradycję niż my. Przytoczę krótką historię. Imigranci po przyjeździe do Polski zostają przydzieleni do ośrodków dla uchodźców, w których oczekują na status uchodźcy, którzy umożliwia im legalnie pozostanie na terenie Polski. Władze starają się nie dzielić rodzin na różne ośrodki, ale co w sytuacji….gdy podzieli się zakochanych. Konflikt, który wynikną w Polsce polegał na tym, iż mężczyzna przydzielony do ośrodka w Horbowie miał narzeczoną przydzieloną do innego bardzo odległego ośrodka dla uchodźców (wybaczcie lukę w pamięci co do nazwy miejscowości), a oni przecież chcieli być razem. Czeczeni mają trochę prostszą mentalność, mianowicie gdy facet wybierze kobietę swojego życia to nic już nie może ich rozdzielić, choć tutaj niestety kobieta nie ma już wiele do powiedzenia. Nie ma podziału na klasy społeczne, nie ma granic religijnych, nie istnieje byt, który może im czegoś zabronić. Tak wiem, teraz Romeo i Julia chcą być Czeczenami. W Polsce jednak ci ludzie administracyjnie należą do innych ośrodków i nie mogą mieszkać w jednym. Oczywiście ludzie się buntują, on raz na jakiś czas porywa ją, potem znajduje ich policja i siła doprowadza do konkretnej jednostki terytorialnej.

Naprawa samochodu 

Jedną z dziwniejszych sytuacji jaki zobaczyłem w Horbowie była próba naprawy samochodu przez Czeczeńców. Z racji, iż ci ludzie są oderwani od polskiego społeczeństwa i nie mają pieniędzy to z wieloma problemami muszą radzić sobie sami. Pamiętam jak dziś zdumiewający widok przewróconego na bok (na drzwi) starego białego WV Golfa przy którym stało z 10 mężczyznom. Zapewne nie mieli dostępu do żadnego kanału samochodowego ani podnośnika. Nie wiem czy udało im się naprawić to auto, ale nie sprawiali wrażenia że wiedzą co robić ani że się tym przejmują. Do dziś mam ten obraz przed oczami.

Polska to nie miejsce docelowe

Czeczeni z ośrodka w Horbowie mówili wprost, ale Polska nie jest docelowym krajem, w którym chcą się znaleźć. Większość wspominała o Niemczech i Francji. Niestety Polska wzięła ich na siłę pod swoją opiekę, umieściła w ośrodku, w którym muszą przebywać i oczekiwać na status uchodźcy, będący biletem do legalnego przebywania na terenie naszego kraju. Są tu jak w klatce, z której jedyną drogą ucieczki jest deportacja do Czeczeni.

Nie chcą się przystosować

Podczas gdy ja z innymi wolontariuszami opiekowaliśmy się dziećmi, osoby starsze stażem uczyły dorosłych Czeczenów języka polskiego. Tylko, że oni nie chcieli się uczyć, nie chcieli tu zostać. Nie chcieli aby ich dzieci chodziły do polskich szkół i trudno się dziwić, skoro narażone były tam na ciągłą presję i brak akceptacji wśród rówieśników. Nie wzbudzali zaufania społecznego mieszkańców przyległych miejscowości i ciężko było im ufać Polakom.

Misja skończona

Czasami zastanawiam, czy dobrą decyzję było odejście z wolontariatu w którym spędziłem ponad rok. Poczułem, że już mogę w momencie w którym dziewczynka, która opiekowałem się w Horbowie wraz z Angeliką zaczęła normalnie bawić się innymi dziećmi i szalała radosna po całej sali. Nie wiem czy to była nasza zasługa. Pewnie chcę tak myśleć. A może po prostu czas goi rany i wojenna trauma odchodzi w zapomnienie.  Nie wiem jaki dalszy los spotkał dziewczynę i jej rodzinę. Mam nadzieję, że tak jak wtedy jest radosna. Z dzisiejszej perspektywy sądzę, że te wyjazdy były dla mnie ważne i wiele we mnie zmieniły.

Jak obiecałem, nie narzuciłem tym tekstem własnego zdania. Nie powiedziałem co masz myśleć i czuć. Nie określiłem kto ma rację a kto się myli. Nie sądzę, abym wpłyną specjalnie na Twoje zdanie i postrzeganie kwestii uchodźców i imigrantów. Dałem Ci szersze spojrzenie a wnioski wyciągniesz sam.

 

 

Paweł Niewęgłowski

Paweł Niewęgłowski

Paweł Niewęgłowski to współwlaściciel firmy programistycznej DevUp. Współtwórca Zulu Glasses - okularów do wirtualnej rzeczywistości. Lider elitarnego klubu komputerowego Regionalnej Lubelskiej Grupy Microsoft. Organizator główny konferencji Microsoft Expert Summit 2014, Microsoft Innovation Summit 2013, EXPERT SUMMIT 2015 - All about Microsoft technologies. Prelegent Microsoft na eventy IT Academic Day. Organizator Lubelskich Dni Informatyki 2012 i 2013. Zaangażowany w miedzynarodową scenę hackathonów i założyciel 4 cyklikcznych hackathonów na terenie Polski takich jak: LUBOCDE, WAWCODE, DevPizza, Teslathon. Prowadzi wykłady i szkolenia z marketingu dla branży nowych technologii i startup'ów. Aktywista platformy mobilnej Windows Phone.
GoogleCampus-wyróżniający

Globalny start-up – co robić jeśli przybywa użytkowników?

motog

Mój ulubiony smartfon to budżetowiec z 2013 roku

Przeczytaj poprzedni wpis:
GoogleCampus-wyróżniający
Globalny start-up – co robić jeśli przybywa użytkowników?

Zakładając własny start-up często myślimy bardziej o stworzeniu samego produktu, zdobyciu pierwszych użytkowników, pierwszej, niekoniecznie udanej promocji, zarobieniu pierwszych pieniędzy....

Zamknij